Ich brak doskwiera nam zwłaszcza w upalne dni. Bulwersujemy się, widząc kolejne wycinki. Rozmowa o radomskiej polityce drzewnej z Grażyną Krugły, dyrektorem wydziału ochrony środowiska i rolnictwa Urzędu Miejskiego
Mieszkańcy Radomia narzekają, że w ostatnim czasie z ulic naszego miasta znikają drzewa. Tak jest na przykład na ul. Mickiewicza
– Przyzwolenie na wycięcie tam drzew dał konserwator zabytków. Nie mniej jednak szkoda ich, bo od lat wpisywały się w krajobraz tej ulicy. Czasami tak jest, że musimy wybierać: inwestycja albo drzewa.
Kto zatem odpowiada za opiekę nad drzewami w Radomiu?
– Przestrzeń miasta podzielona jest na dwa obszary. Teren strefy ochrony konserwatorskiej to śródmieście czy osiedle Planty. Ponieważ są to miejsca wpisane w rejestr zabytków, zgodę na wycięcie drzew wydaje konserwator zabytków. Urząd Miejski opiekuje się obszarami poza tą strefą.
A jak się układa współpraca pomiędzy magistratem a konserwatorem?
– Współpracy nie ma praktycznie żadnej. Tam, gdzie my działamy, konserwator nie wtrąca się i na odwrót. Mamy oddzielne kompetencje. To wszystko reguluje ustawa o ochronie przyrody.
I to właśnie ta ustawa reguluje m.in. kary za wycięcie drzewa bez pozwolenia?
– Tak. Nie wszystkie drzewa są jednak chronione. Drzewa owocowe poza strefą konserwatorską oraz wszystkie krzewy i drzewa w wieku do pięciu lat nie podlegają ochronie. W innych przypadkach trzeba się liczyć z karami.
Czy kary są wysokie?
– Wahają się między kilku tysiącami złotych a nawet milionem. Zależne są od gatunku drzewa, jego obwodu i wartości przyrodniczej. Najmniej wartościową kategorią są tzw. chwasty miejskie np. topole, które wręcz nie powinny występować w krajobrazie miejskim. Ich korzenie potrafią być uciążliwe, potrafią uszkodzić fundamenty, chodniki czy ulice. Kary są wyższe w przypadku bezprawnego wycięcia np. klonów, miłorzębów oraz innych drzew, które stanowią wyższą kategorię przyrodniczą.
Czy często karzecie za taki proceder?
– Jeszcze kilka lat temu tych kar było dużo. Jednak dzięki edukacji ekologicznej, jaką prowadzimy, liczba nieświadomych osób maleje.
Czy do wydziału wpływa dużo wniosków o pozwolenie na wycięcie drzewa?
– W ubiegłym roku wydaliśmy ok. 500 zezwoleń. Odmówiliśmy wycięcia drzew blisko 50 razy. Na prywatnych posesjach rzadko odmawiamy pozwolenia na wycięcie. Niektórzy sadzą drzewa bez wyobraźni i nie zdają sobie sprawy z tego, jak niektóre z nich mogą się rozrastać i być uciążliwe dla właściciela.
Każdy wniosek jest weryfikowany w terenie. Sprawdzamy, czy zgadza się gatunek drzewa, jaki jest stan takiej rośliny. Jeżeli na zewnątrz nie widzimy żadnych oznak obumierania, to wtedy nawiercamy ją specjalnym wiertłem i wyjmujemy cienki kołek. Na jego podstawie widzimy, czy drzewo jest zdrowe.
Za usunięcie drzewa pobierane są opłaty.
– Tylko wobec osób, które prowadzą działalność gospodarczą. Gdy drzewo jest usunięte np. pod inwestycję, wtedy naliczamy opłaty. Jest jednak możliwość nasadzeń zastępczych. Jeśli na miejsce wyciętego drzewa zostaje wsadzone nowe, odraczamy opłatę na okres sześciu lat. W momencie, gdy widzimy, że drzewa się przyjęły, zostaje ona umorzona.
Na terenie Centrum Słonecznego inwestor wyciął wiele drzew. Rozumiem, że tam planowane są nasadzenia zastępcze?
– Centrum Słoneczne ma przepiękny projekt zieleni. Jeżeli go zrealizują, to będzie chyba najpiękniejszy teren zielony w mieście.
sobota, 25 lipca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)
